ciężki dzień 2010-07-01 14:06:51

Przypadają nam czasem w udziale takie dni, kiedy wszystko dzieje się nie tak, jakbyśmy chcieli. Zastanawiam się, kiedy mi się przeleje. Kiedy nastanie moment, że spakuję walizkę i wyjadę na weekend. SAMA. A nade mną będzie unosił się wielki obłok z napisem "nie pytaj mnie, nie wiem, mam wszystko w dupie".

Chwilami myślę sobie ile jeszcze mogę znieść. Marudne dziecko, męża, który przed nami ma zawsze tysiąc ważniejszych spraw do ogarnięcia (no tak wiem, on przecież na tą rodzinę PRACUJE). 

Wczoraj niczy obuchem w łeb dotarła do mnie naga prawda, że oszukuję samą siebie w wielu życiowych kwestiach. A jednocześnie świadomość, że nie zrobię z tym nic, BO. 

No właśnie. 

Bo nie pora na życiowe rewolucje, które mnie przerosną.

Uświadomiłam sobie ostatnio, że nigdy nie rozmawiałam z moim mężem. Tak prawdziwie, szczerze. On jest z gatunku tych, co wolą zamieść pod dywan lub wziąć na przeczekanie. W najgorszym wypadku moje wyartykułowane oczekiwania skwituje "tak, tak, masz rację" strzelając najczęściej przy tym focha. 

A mnie się już nie chce walczyć z wiatrakami. Dopadło mnie życiowe otępienie i coraz częściej macham na wszystko ręką.

Toteż nie wiem, czy jak odzyskam rozum, nie skasuję tej emocjonalno-histerycznej notki.

skomentuj (0)

jaki poniedziałek, taki cały tydzień - oby 2010-06-28 13:52:38

Siedzę sobie w ciszy, gdyż kontempluję z lubością te nieliczne chwile, kiedy jest cicho i przez jakiś 15 minut nie muszę dosłownie NIC. Aczkolwiek zawzięłam się i postanowiłam dostrzegać tylko jasną stronę życia, gdyż sztukę zauważania tej drugiej opanowałam po mistrzowsku.

Więc. 

Młoda ostatnio łaskawa, robi pobudkę w bliskiej okolicy ósmej, a nie jak bywało 6.20. Niewątpliwy plus. Nareszcie świeci słońce i co jeszcze więszym plusem jest wieje wiatr, który przyjemnie chłodzi. Żar z nieba zdecydowanie nie dla mnie, podobnie jak podróże w ciepłe kraje w środku lata. W tym okresie zdecydowanie bliższa mi Skandynawia. 

Ale wracając do plusów i dzisiejszej pobudki Młodej, to nie tylko wstała o sensownej dla mnie porze, ale jeszcze w dobrym humorze, dzięki czemu bawiła się grzecznie dobre półtrorej godziny. A teraz uskutecznia nieco opóźnioną drzemkę, gdyż musieliśmy wybrać się po prezenty na dzisiejsze urodziny Młodego kolegi i koleżanki. 

(jednak wypatrzenie wśród tych wszystkich badziew czegoś sensownego dla dziesięciolatków płci męskiej i żeńskiej za rozsądną cenę jest sporym wyzwaniem)

Wróciliśmy dodatkowo z deskorolką dla Młodego, zabawką dla Młodej i siatą truskawek na obiad. 

Gdybym jeszcze dostała od losu wolne wieczory świat byłby piękny :) 

skomentuj (0)

natchło mnię 2010-06-26 22:16:27

W przypływie chwili taką oto rymowankę byłam sobie wymyśliłam i spisałam o tacie.

skomentuj (1)

huśtawka egzystencjalna 2010-06-25 15:13:24

Mam ostatnio wrażenie, że moje życie sprowadziło się do prania, sprzątania, gotowania i zmiany pieluch, słowem podsycania domowego ogniska, by się jako tako tliło. 

Kocham moją osobiście storzoną rodzinę, to fakt niepodważalny. Niemniej spod skóry wychodzą mi takie pragnienia, że włos zjeżyłby się nawet Freudowi. Po takich snach pod powiekami migają mi obrazy jak żywe, których nie mogę pozbyć się przez resztę dnia. Męczą mnie zjawy z przeszłości, lata szkolne, dawni znajomi i wszystko się wyrywa do innego, a tu klops. Rzeczywistość jak w mordę strzelił. 

Chciałabym nauczyć się zawsze dostrzegać jasną stronę życia. Budzić się co rano, że o to będzie na pewno piękny dzień. Pozbyć się fali pesymizmu, która mnie zalewa i poczucia, że wszystkie miłe przygody życia już za mną. Teraz tylko mąż, dzieci i szara codzienność.

Na prawdę bym chciała.

skomentuj (2)

myśli poskładane 2010-06-24 11:28:06

Długo nad tym myślałam i doszłam do wniosku, że skoro się nie składa, to nie ma sensu napinać żyłki i szukać na siłę. W końcu w perspektywie wakacje, więc można z czystym sumieniem pożyć z dnia na dzień, jak się ma taką możliwość. A ja stety lub nie, mam. 

Wobec tego będę wiodła puste życie domowej kury, gotując obiady i malując paznokcie na czerwono. 

A w związku z tym, że pogoda bura i wcale nie letnia, to w pełni usprawiedliwione jest moje nastawienie do wszechświata. Frontem.

Także dziś kuchnia serwuje chińszczyznę.

 

skomentuj (0)